CZEGO PRAGNIE POLSKA SZTUKA? - z Dobromiłą Błaszczyk, kuratorką oraz współtwórczynią portalu Contemporary Linx, rozmawiała Agnieszka Dela-Kropiowska

Contemporary Lynx w trakcie rozmowy z Konradem Smoleńskim, Everything Was Forever, Until It Was No More, Pawilon Polski, Biennale w Wenecji 2013, zdjęcie Contemporary Lynx


A.D.-K.: Prowadzisz wraz z Sylwią Krasoń Contemporary Lynx, jaki cel stawiałyście sobie na początku działalności portalu?
D. B.: Jednym z celów, a zarazem przyczyn działalności Contemporary Lynx, na którym skupiłyśmy się na początku naszej działalności, był fakt, iż praktycznie nie ma dnia bez uczestnictwa polskich artystów w wydarzeniach zagranicznych. Jedne są ważne z uwagi na lokalną społeczność, inne mają olbrzymi wydźwięk międzynarodowy. Większość informacji nie dociera jednak do Polski. Tym bardziej osoby z zagranicy zainteresowane sztuką tego rejonu Europy mają dość ograniczony wybór źródeł, gdzie mogą szukać informacji. Dlatego też nasz profil skupiony jest na promocji i zwiększeniu świadomości odbiorcy zagranicznego na temat sztuki polskiej. Chciałyśmy na nią spojrzeć trochę z zewnątrz, jak kształtuje się ona w szerszej perspektywie sztuki światowej. Skupiłyśmy się zatem w szczególności na tym, co dzieje się z nią poza samą Polską. Musiałyśmy wychwycić m.in. artystów, wydarzenia, które niekoniecznie były dostrzeżone i uznane za ważne z punktu widzenia krajowej „sceny artystycznej”, ale np. przez kuratorów i kolekcjonerów z zagranicy.

PRZEBYWANIE, CHODZENIE, SIEDZENIE, PATRZENIE - CONDITIONAL ART - Natalia Krawczyk





Robert Irwin, Ogród na dziedzińcu Dia:Beacon, 2013



             Do listopada w Willi Panza di Biumo w Varese (Włochy) można zobaczyć prace Roberta Irwina[1] – amerykańskiego artysty związanego z kalifornijskim ruchem Light & Space. Jest to wydarzenie wyjątkowe ze względu na charakter prac Irwina, polegający na niezwykle silnym związku ze środowiskiem, w którym są prezentowane. Irwin znany jest chyba przede wszystkim ze sprecyzowania terminu site-specific. Jednak jego rozważania dotyczące relacji pomiędzy dziełem sztuki a otoczeniem doprowadziły go do stworzenia koncepcji sztuki całkowicie zależnej od otoczenia, uwarunkowanej przez środowisko – site-conditioned. Prace Irwina nie są statecznymi obiektami, ale stanowią raczej badanie wizualnych doświadczeń – „wystawa jest dla mnie nie manifestem, ale eksperymentem” – mówi artysta[2]. Jego instalacje – zarówno wewnątrz architektury, jak i te konstruowane w przestrzeni publicznej – nie dają się łatwo opisać, gdyż istotą ich jest seria warunków/czynników, które na nie wpływają, oraz seria wrażeń, jakie wywołują. Są stworzone po to, aby wchodząc w reakcję z otaczającym środowiskiem skupić uwagę na przestrzeni samej w sobie.



GLAMOUR, PUNK I TEATR - Iwo Zmyślony


          

 Wojciech Puś, Paparazzi, 2013



           Kiedy Louis Vuitton zamówił u Wojtka pracę, znaliśmy się jeszcze słabo. To była połowa czerwca, prawie dokładnie rok temu. Pamiętam, że dzień po otwarciu salonu tej firmy w Warszawie byliśmy umówieni obgadać jakieś sprawy – projekty, które ostatecznie i tak nie doszły do skutku. Paparazzi (2013) wisiała tuż przy wejściu, w wystawowej witrynie. To interaktywna rzeźba – czarny kwadrat, złożony z kilkudziesięciu lamp błyskowych. Na pierwszy rzut oka wygląda dość ponuro – może się kojarzyć z nieczynną dyskoteką albo wygasłym oświetleniem stadionu. Lecz gwałtownie ożywa, uzbrojona w system fotokomórek, które rejestrują najsłabszy ruch w jej pobliżu. Każdy, kto przechodzi, uruchamia więc serię randomowych fleszy – po trzy, po pięć, po dziesięć – za każdym razem inaczej, w innej konfiguracji. Czyli można się poczuć jak filmowa gwiazda. Oczywiście z ironią, bo nie ma w tym nic przyjemnego. Rzeczywistość ciemnieje, w oczach zostaje powidok.

KUBA BĄKOWSKI: ANIMISTYCZNA RECYDYWA I ROBIENIE GWIAZD NA NIEBIE - Stach Szabłowski


Kuba Bąkowski, Polaris. Summer 2009,2009

 
Wstęp: Polaris
______________
Jestem przekonany, że Polaris Kuby Bąkowskiego należy do najciekawszych pejzaży, jakie powstały w polskiej sztuce ostatniej dekady. 
______________ 
Polaris to fotografia prezentowana na lightboksie.
______________
Jesteśmy na dalekiej Północy, na brzegu morza. To ostatni brzeg; dalej, za zimnym morzem, jest już tylko koniec świata.
______________


MUZEUM MIĘDZY NARODEM I SPOŁECZEŃSTWEM - Karol Sienkiewicz




               Jest słoneczny dzień, czerwiec 2010 roku. Na dziedzińcu Muzeum Narodowego w Warszawie gęstnieje tłum gości. Niecierpliwie czekają, aż zostaną wpuszczeni do środka gmachu. Korzystając ze sprzyjającej aury, przemówienia odbywają się na zewnątrz. To otwarcie wystawy „Ars Homoerotica”. Od kilku miesięcy pracował nad nią poznański historyk sztuki Paweł Leszkowicz, znany m.in. z badań nad wątkami homoseksualnymi w polskiej sztuce. Ogromna przekrojowa wystawa w pewnym sensie koronuje jego wieloletnie wysiłki. Z jednej strony ukazuje homoerotyczne spojrzenie na sztukę mniej lub bardziej dawną – prężących muskuły bohaterów antycznych rzeźb, wyginające się w bólu, ale wciąż apetyczne ciało św. Sebastiana z barokowych obrazów czy dokumentacje performensów z lat 70. XX wieku Krzysztofa Junga, jednego z pierwszych polskich (niemal) otwarcie homoseksualnych artystów. Ale z drugiej strony wystawa to akt polityczny, dzieje się tu i teraz. W Polsce toczy się debata nad ewentualnym wprowadzeniem związków partnerskich dla par jednopłciowych. Przez Warszawę wkrótce przejdzie Europride, parada gejowska co roku organizowana w innym europejskim mieście (po raz pierwszy po naszej stronie byłej żelaznej kurtyny). Wystawa traktuje homoerotyczność jako element dyskusji o współczesności. Tym samym muzeum zabiera głos w istotnej sprawie. Tymczasem parady nie wspiera żadna miejska instytucja. Wprawdzie warszawska parada jest niewielka – bierze w niej udział zaledwie 10 tysięcy osób (rok później w Rzymie Europride liczy około miliona uczestników), ale dla mniejszości seksualnych taka wystawa w Muzeum Narodowym to kwestia kluczowa. I bez precedensu. W Polsce nigdy to, co narodowe, nie było jeszcze tak blisko tego, co homoerotyczne. Wręcz przeciwnie – oba obszary są traktowane jako wzajemnie się znoszące. To, co polskie, ma być heteroseksualnie „zdrowe”.

nagroda - artpunkt #18 - wyróżnienie w konkursie GrandFront

 



26 maja 2014 roku w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie już po raz dwunasty nagrodzono najlepsze polskie okładki prasowe - Artpunkt, projektowany przez Patrycję Kucik, zdobył wyróżnienie.