Maciej Toporowicz, Gwiazdy w oczach, kolorowa fotografia, 2008
Maciej Toporowicz w wieku pięciu lat
nabawił się gorączki reumatycznej, której konsekwencją było późniejsze zmaganie
się z wadą serca. Dużą część swoich najwcześniejszych lat spędził w szpitalnych
salach, marząc o wolności i zabawie na podwórku z innymi dziećmi. Szpital
wspomina jako najgorszy rodzaj więzienia, przetrzymujący najniewinniejszych –
dzieci. Rozstanie z rodzicami i unoszące się w powietrzu przeczucie śmierci u samego
początku życia rezonowało w późniejszej dualistycznej filozofii Toporowicza.
Artysta doświadczający oddechu śmierci u progu życia już zawsze w swojej
twórczości będzie łączył dychotomie: w śmierci dostrzeże seksualną witalność, a
w pięknie zło. Dwudzielność ta niejednokrotnie będzie powodem nieporozumień i
kontrowersji.

