Wystawa
to wielopiętrowa architektura sensów
Zofia
Krawiec: Na świecie można już zaobserwować trend pisania historii wystaw.
Powstają retrospektywy wystaw, na których traktuje się je jako dzieła sztuki
kuratorów.
Michał Woliński: Tak, Bruce
Altshuler napisał nawet książkę o tym trendzie. W Wenecji dwa lata temu
oglądaliśmy „When Attitudes Become Form”. Niektóre wystawy tworzą konceptualną,
kompozycyjną, narracyjną całość. Rozważa się kolekcjonowanie wystaw jako
całości.
Z.K.:
Jak było w przypadku wystawy „Ruchome obrazy”?
M.W.: Jest to retrospektywa
wystaw bądź wystaw-filmów, nad którymi pracowaliśmy z Łukaszem Rondudą. Z
jednej strony opieraliśmy się głównie na materiałach gotowych, nie zamawialiśmy
u artystów prac, poza nielicznymi przypadkami, kiedy np. namówiliśmy Zbigniewa
Liberę, żeby odtworzył Komentarz
Pawła Kwieka. „Seans kinowy. Film-performens” jest tu chyba najtrafniejszym
przykładem. To jest wystawa , która ma
strukturę seansu kinowego, a jest złożona z autonomicznych dzieł sztuki,
które powstały w zupełnie innych kontekstach, w różnym czasie. Strukturalnie i
narracyjnie stanowi jednak spójną całość. Z drugiej strony składają się na nią
specjalnie wyprodukowane wystawy-filmy, ale takie, które obywają się bez udziału
dzieł sztuki bądź bez udziału artystów...